Liczą się relacje międzyludzkie - rozmowa z Jolantą Gierduszewską, prezesem zarządu Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Psychicznego "Wzajemna Pomoc" w Radomiu

Jolanta Gierduszewska

-------------------------------------

- W tym roku mija ćwierćwiecze od powstania Państwa stowarzyszenia. To dobry moment na podsumowanie jego działalności… Co udało się przez ten czas osiągnąć, a co pozostawia jeszcze do życzenia? Czy jest Pani zadowolona z tych 25 lat?

- Nasze stowarzyszenie rozpoczęło swą działalność w maju 1994 r. Zawdzięcza swoje istnienie psycholożce Elżbiecie Rybińskiej, która zainspirowała rodziny osób chorujących psychicznie do stworzenia takiej grupy wsparcia na terenie Radomia. Początki działalności były trudne i mimo ogromnego zaangażowania wielu ludzi, wiązały się z różnymi problemami. Najpoważniejszym z nich był brak lokalu, ten - który został nam przyznany przez władze miasta, niestety po jakimś czasie został wypowiedziany. Kiedy na walnym zgromadzeniu w grudniu 1996 r., powierzono mi funkcję prezesa zarządu, w pierwszej kolejności musiałam zmierzyć się z tym wyzwaniem. Udało się znaleźć dość proste rozwiązanie… umieszczając na jakiś czas siedzibę stowarzyszenia w moim mieszkaniu. To dało impuls do rozwoju jego działalności. Nareszcie mieliśmy dużo czasu dla siebie i miejsce gdzie mogliśmy się spotkać. Przyczyniliśmy się również do powstania pierwszego w Radomiu Środowiskowego Domu Samopomocy, a w ramach nawiązanej współpracy zaczęliśmy organizować wspólne imprezy.

W 2003 roku pozyskaliśmy grant z Fundacji Pfizer i w końcu było nas stać na własną siedzibę z pełnym wyposażeniem. Zainwestowaliśmy w sprzęt biurowy i komputer. Otworzyły się nowe możliwości rozwoju, zaczęliśmy realizować różnego rodzaju projekty i nawiązywać współpracę z innymi stowarzyszeniami zajmującymi się zdrowiem psychicznym. Największy z projektów partnerskich organizowanych w tamtym czasie pod nazwą „Krakowska Inicjatywa na rzecz Gospodarki Społecznej Cogito” finansowany ze środków europejskich, pozwolił nam na wypracowanie metody tworzenia i promowania przedsiębiorstw społecznych będących formą integracji społeczno-zawodowej osób pozostających bez pracy z powodu chorób psychicznych. Te doświadczenia bardzo nam się później przydały przy zakładaniu własnej działalności gospodarczej. Warto wspomnieć, że mieliśmy także swój wkład w utworzenie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. To co zrobiliśmy przez te 25 lat cieszy, bo dzięki naszej pracy  przynajmniej część problemów środowiska, w którym działamy, udało się rozwiązać.  W ich miejsce pojawiły się  jednak nowe, brakuje m.in. lekarzy psychiatrów, a ci którzy pracują w placówkach zdrowia są przemęczeni nadmiarem obowiązków. W ostatnich latach notujemy też spory wzrost zachorowań na choroby psychiczne wśród dzieci i młodzieży. To zjawisko stale przybiera na sile…

- Zajmujecie się Państwo obszarem działalności, który - ze społecznego punktu widzenia - jest niesłychanie wrażliwy i trudny, a jednocześnie ogromnie ważny. Co jest istotą tej aktywności i na czym ona polega?

- Nasze stowarzyszenie jest przede wszystkim grupą wsparcia dla rodzin oraz osób chorujących psychicznie. Przy czym określenia „osoby chorujące psychicznie” używamy w tym przypadku świadomie, w odróżnieniu od słowa „schizofrenik”, które ma wydźwięk pejoratywny. W osobie doświadczonej kryzysem psychicznym staramy się dostrzec przede wszystkim jej potencjał, możliwości rozwoju oraz chęć zaakceptowania choroby, bo to warunek jej prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. W naszym stowarzyszeniu osoby zdrowe i chorujące psychicznie działają wspólnie. Wspólnie spędzają czas, dzielą się doświadczeniami związanymi z chorobą i pracują na rzecz społeczności lokalnej. Traktujemy te działania jako coś normalnego, pokazując, że osoba chorująca psychicznie nie jest gorszym członkiem społeczeństwa, lecz po prostu osobą bardziej wrażliwą.

- Czy prawdą jest, że kryzys psychiczny może dotknąć każdego z nas?

- Tak. To prawda! Zjawiska kryzysu psychicznego może doświadczyć każdy z nas. Wystarczą niesprzyjające okoliczności: nadmiar stresu, trudności w pracy lub w nauce, brak zrozumienia w gronie rówieśników, czy problemy w rodzinie. Każdy z tych czynników może wywołać kryzys. Jeżeli dozna go osoba osamotniona, to sama sobie nie poradzi z tym problemem. Niezbędna jest pomoc specjalisty, grupa wsparcia, czy  po prostu obecność bliskich osób.

- Czy łatwo jest rozpoznać osobę będącą w kryzysie psychicznym? Na co trzeba zwrócić szczególną uwagę?

- To zależy. Wiele osób taki stan skutecznie ukrywa, udając, że wszystko jest w porządku. Ludzie maskują swoje problemy psychiczne, bo boją się reakcji otoczenia lub konsekwencji społecznych, także zawodowych. Najtrudniej jest ukryć przed otoczeniem manię, bo pod jej wpływem człowiek jest z reguły bardzo pobudzony, radosny i ekspansywny. Tego nie sposób nie zauważyć. Ale już depresję można ukryć skutecznie, choć zdarza się, że sam chory nie zdaje sobie sprawy ze swojej choroby wskutek jej wypierania lub niespecyficznej postaci.

- Na jakie zagrożenia związane ze sferą życia psychicznego narażony jest współcześnie funkcjonujący człowiek i czy można im zapobiec?

- Człowiek żyjący współcześnie jest narażony na całą masę zagrożeń.  Szczególnie groźny jest otaczający go zalew informacji medialnych, zwłaszcza  tych złych. Jest ich tak dużo, że w pewnym momencie przestaje sobie z nimi radzić. W Polsce mamy fatalny system edukacyjny, w którym uczniowie pracują więcej niż nauczyciele. W konfrontacji z nadmierną ambicją rodziców i dążeniem do osiągania sukcesów za wszelką cenę (nawet kosztem odpoczynku), dla młodego człowieka przynosi to katastrofalne skutki. Zwiększająca się z roku na rok liczba rozwodów, a co za tym idzie nietrwałość małżeństw, zakłóca poczucie bezpieczeństwa dzieci, powodując ich coraz częstszą alienację i ucieczkę w „swój świat”. Można by jeszcze długo wymieniać… Coraz gorzej, nie tylko my dorośli,  ale również nasze dzieci, radzimy sobie z problemami. Dobrze, jeśli w porę udaje nam się to zauważyć.

- Czy sposób postrzegania osób dotkniętych kryzysem psychicznym w naszym kraju się zmienia? Jak to wyglądało kiedyś, a jak dzisiaj?

- Ze względu na to, że w ostatnich latach coraz więcej osób boryka się z problemami zdrowia psychicznego oraz z uwagi na postęp medycyny, życie chorujących psychicznie obecnie znacznie zmieniło się na korzyść. Pamiętam jak w 2005 r. tworząc przedsiębiorstwo społeczne, w którym miały pracować osoby chorujące psychicznie, zastanawiałam się czy to wypali? Czy ludzie będą chcieli korzystać z naszych usług? Czy wykażą się zrozumieniem? Mieliśmy świadomość, że nie będzie to łatwe, że zanim przełamiemy naturalne ludzkie bariery, potrzebna jest edukacja. Dlatego m.in. zorganizowaliśmy konferencję, aby zapoznać mieszkańców Radomia z projektem, który zamierzaliśmy zrealizować, próbowaliśmy też przekonać do tej idei dziennikarzy. Wielu z nich, jak na przykład redaktor Elżbieta Warchoł, kibicuje nam do dziś.

Pamiętam takie zdarzenie, jak podczas badań lekarskich do pracy, jedna z osób, która miała u nas pracować usłyszała uwagę lekarza: „jak oni mogą pracować, jeszcze coś dosypią do zupy”. To oczywiście nonsens, ale zainspirowało nas to do stworzenia sloganu reklamowego „Potrawy robione z sercem”. Dzisiaj muszę przyznać, że większość tych obaw odeszło już do lamusa. Mieszkańcy Radomia, chętnie odwiedzają nasz lokal, lubią i chwalą naszą kuchnię, a „Gospoda Jaskółeczka” prowadzona przez stowarzyszenie cieszy się sporym uznaniem konsumentów, czego dowodem są liczne nagrody i wyróżnienia.

- Co Pani zdaniem jest receptą na zdrowe życie psychiczne?

- Podstawa to mieć w życiu cel, utrzymywać przyjaźnie, nie oceniać innych i dzielić czas na pracę i odpoczynek. Moje hasło na 2020 r. to „dostrzegać uroki życia” i więcej czasu przeznaczać dla rodziny i przyjaciół.

- Działalnością gospodarczą stowarzyszenia jest Przedsiębiorstwo Społeczne „Gospoda Jaskółeczka”. To pierwszy na Mazowszu lokal gastronomiczny zatrudniający osoby dotknięte zaburzeniami psychicznymi, dla których praca jest szansą na normalne życie. Czy taka forma pomocy sprawdza się w praktyce, słowem - czy praca stawia na nogi?

- Dla osób dotkniętych zaburzeniami psychicznymi praca w „Gospodzie Jaskółeczka” jest bardzo ważna. Przyczynia się do rozwoju osobistego, uniezależnia od instytucji pomocowych oraz pozwala na realizację własnych pasji i marzeń. Proszę jednak pamiętać, że nawet najlepsza praca nie jest lekiem na całe zło, a choroba  psychiczna kieruje się swoimi prawami, które nie zawsze są dla nas zrozumiałe. Ważne, że dzięki stowarzyszeniu osoby chore mogą szybciej uzyskać pomoc i podjąć leczenie.

- „Gospoda Jaskółeczka” dzisiaj to marka! Przedsiębiorstwo już dwukrotnie zostało nagrodzone prestiżowym wyróżnieniem przyznawanym przez Samorząd Województwa Mazowieckiego - Mazowiecką Marką Ekonomii Społecznej. W 2018 roku otrzymało też główną nagrodę i tytuł „Przedsiębiorstwa Społecznego Roku”. Za tym sukcesem w dużej mierze stoją ludzie z doświadczeniem kryzysu psychicznego… Jak się osiąga taki sukces?

- Kiedy w 2008 r. otrzymaliśmy główną nagrodę w kategorii „Otwarty Rynek” w ogólnopolskim konkursie „Lodołamacze” byłam tym faktem szczerze zdumiona. Firma zaczęła przecież funkcjonować stosunkowo niedawno, bo w lipcu 2007 r. Dzisiaj wiem, że jury konkursu doceniło przede wszystkim sam pomysł i  sposób realizacji. Myślę, że źródło naszego sukcesu tkwi w tym, że postawiliśmy na maksymalnie szeroką współpracę: z partnerami, z różnymi instytucjami, rodzinami chorych osób oraz stowarzyszeniami. Takie podejście procentuje. Dzięki przychylności władz Radomia otrzymaliśmy lokal, a współpraca z proboszczem miejscowej parafii ks. Kazimierzem Marchewką zaowocowała tym, że mogliśmy przeprowadzić wśród mieszkańców osiedla Michałów ankietę na temat potrzeby powstania takiego lokalu gastronomicznego. Cieszymy się, że mimo upływu lat ta współpraca trwa nadal i rozwija się w dobrym kierunku. Prowadząc „Gospodę Jaskółeczka” kierujemy się zasadą empowermentu, która polega na tym, że wszyscy pracownicy współuczestniczą w procesie podejmowaniu decyzji jeśli chodzi o działalność firmy. Cały proces kontroluje rada konsultacyjno-doradcza usankcjonowana prawnie w 2018 roku formalnymi zapisami w akcie notarialnym spółki.

A poza tym, za sukcesem naszego przedsiębiorstwa kryje się ciężka praca. To dbanie wciąż o wprowadzanie nowych rozwiązań, no i oczywiście siła współdziałania. Sukces jest ważny, bo powoduje że jesteśmy rozpoznawani na rynku, ale bardziej cieszy to - co w naszej codziennej pracy jest najistotniejsze, a mianowicie -  relacje międzyludzkie.

- I na koniec, czym dla Pani osobiście jest ekonomia społeczna i czy jest ona ludziom potrzebna?

- W ekonomię społeczną - tak na poważnie - „wdepnęłam” w 1996 roku, kiedy zostałam wybrana prezesem zarządu stowarzyszenia. Moja działalność w stowarzyszeniu nie była przypadkowa, sama jestem matką niepełnosprawnej córki. I to tak naprawdę był motor do działań wynikających z mojego życiowego doświadczenia.

Rok 2005, w którym urodziła się moja wnuczka przyniósł nowe wyzwanie - utworzenie Przedsiębiorstwa Społecznego „Gospoda Jaskółeczka”, które miało zapewnić miejsca pracy osobom chorującym psychicznie. Bo trzeba wiedzieć, ze prowadzenie przedsiębiorstwa z przymiotnikiem „społeczny”, to nie tylko biznes, ale i poszukiwanie rozwiązań problemów społecznych poprzez działanie na rzecz społeczności lokalnej. Przykładem takiej inicjatywy było wyremontowanie  drogi dojazdowej  do gospody. Korzystają z niej nie tylko nasi klienci, ale również osoby uczęszczające do pobliskiej przychodni zdrowia i przedszkola. Podejmowaliśmy i wciąż podejmujemy wiele działań w ramach budżetu obywatelskiego, co przyczyniło się do uatrakcyjnienia wyglądu budynku, w którym znajduje się nasz lokal, jak i samego otoczenia. Reasumując… Ekonomia społeczna - to humanizacja miejsca pracy, życia społecznego oraz realizacja różnorodnych pomysłów odpowiadających na potrzeby społeczne.

- Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał: Andrzej Idziak

O stronie

Strona przeznaczona jest przede wszystkim dla osób, instytucji i organizacji pozarządowych, zainteresowanych tematyka ekonomii społecznej.

Na stronie znajdują się informacje, dotyczące ekonomii społecznej na  Mazowszu.

Osoba do kontaktu

  • Robert Gajewski
  • Tel.: (22) 622 42 32 wew. 47
  • Faks: (22) 622 47 32
  • e-mail: napisz
  • www: mcps.com.pl

Urząd Marszałkowski woj. mazowieckiego

  • ul. Jagiellońska 26
  • 03-719 Warszawa
  • Tel.: (22) 597 91 00
  • Faks: (22) 597 92 90
  • e-mail: napisz
  • www: mazovia.pl

Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej

  • ul. Nowogrodzka 62A
  • 02-002 Warszawa
  • Tel.: (22) 622 42 32
  • Faks: (22) 622 47 32
  • e-mail: napisz
  • www: mcps.com.pl